top of page
Search

Majówka na Podlaskach (czyli Sejny i Suwalszczyzna wiosną)

To była nasza pierwsza majówka w domku na Podlaskach. Chociaż nadzieje na upalny początek miesiąca - taki jak dziesięć lat temu - ostatecznie okazały się płonne, na pogodę nie mogliśmy narzekać. Było słonecznie i bez deszczu.


Temperatury w dzień były miłą niespodzianką - w pełnym słońcu przekraczały 20 stopni. Jak na polskie warunki w ostatniej dekadzie - i to na stereotypowo chłodnej Suwalszczyznie - to naprawdę niezły wynik!


W takich okolicznościach zwyczajowa kąpiel w Bałędziu nie miała już wiele wspólnego z morsowaniem. Było to raczej wiosenne orzeźwienie - przedsmak lata na Podlaskach.


Bałędź Podlaski jezioro majówka
Jeszcze wiosennie - woda sprawia wrażenie zimnej i taka była. Jednak po wyjściu z jeziora bardzo cieplutko.

Dość wspomnieć, że w ciągu ostatnich kilku lat odwiedzaliśmy Podlaski na Wielkanoc - w kwietniu. Bywało nieprzyjemnie zimno i padał deszcz ze śniegiem, czasami było słonecznie i ciepło. Ale wtedy każda kąpiel w jeziorze to było typowe morsowanie - zamknięcie sezonu - tym bardziej, że towarzyszył temu dwugodzinny seans w saunie fińskiej.


W tegoroczną majówkę można było chwilę popływać w Bałędziu i nie był to żaden ekstremalny wyczyn.


Dojazd na Podlaski w długi weekend


Okazuje się, że przykładowa podróż przez całą Polskę - niemal od granicy do granicy - aby spędzić długi weekend na Suwalszczyźnie jest nie tylko zupełnie wykonalna, ale także to całkiem rozsądny pomysł. Na przykład droga ze Śląska zabiera około 6,5 h jazdy z przepisową prędkością. Jeśli ktoś ma więcej fantazji, to skrócenie tego do 6 godzin leży w zasięgu możliwości. Jest to możliwe dzięki autostradzie A1 umożliwiającej ominięcie Częstochowy i niemal ekspresowe dotarcie do Piotrkowa Trybunalskiego (jakieś 1,5 h z Gliwic). Drugie tyle zabierze dotarcie do Warszawy i przejechanie stolicy obwodnicą S8. Po 3 godzinach od wyjazdu byliśmy już na trasie do Białegostoku.


Sezon turystyczny na Wielkanoc i w Majówkę - Sejny, Suwałki, Podlaski


 

Sezon turystyczny a okres wegetacyjny w okolicach Sejn


Skąd to humorystyczne połączenie? Suwalszczyzna jest postrzegana jako typowe letnisko, dobre na wakacje, gdzie poza sezonem jest raczej pustawo i smutnawo. To nie do końca prawda. Ale faktem jest, że intensyfikacja sezonu turystycznego idzie w parze z postępującą wegetacją szaty roślinnej.


Na Wielkanoc rzeczywiście pusto - sami miejscowi. Ale kto by się tym przejmował! Przede wszystkim, Sejny i Suwalszczyzna są rajem dla miłośników przestrzeni, ciszy i spokoju. Tutaj nawet latem mimo zwiększonego ruchu turystycznego jest po prostu spokojnie. Nie ma gwaru wycieczek, kolejek po bilety i nagromadzenia straganów z pamiątkami. Toteż pierwsi turyści, pojawiający się w Sejnach w czasie majówki, są zupełnie nieszkodliwi dla odludków takich jak my. A nawet jest jakoś tak raźniej - widać, że region budzi się do życia wraz z postępującą wegetacją.


Ale budzi się powoli, wręcz leniwie. Tu nie ma zgiełku aglomeracji i wielkich miast. Do tego jest to ciągle mało znany obszar na turystycznej mapie Polski. I ciągle - na szczęście mało popularny. Ma to swoje dobre strony: nawet w porze obiadowej, w Karczmie Litewskiej przy konsulacie w Sejnach otrzymaliśmy zamówiony posiłek bardzo szybko! Tym razem zamówiliśmy zwykłe placki ziemniaczane (podwójną porcję) oraz czenaki. Moje ulubione bliny (to też placki ziemniaczane - tyle że nadziewane mielonym mięsem) zostawiam na wakacyjny przyjazd. Do picia oczywiście kwas chlebowy i piwo wileńskie jasne.


Na Suwalszczyznie ciepło robi się powoli, co nie znaczy, że jest zimno


A propos okresu wegetacyjnego: kwitła wierzba - intensywnie, mocno oblatywana przez trzmiele. Loty pszczół bardzo umiarkowane. Mrówki w mrowisku jeszcze ospałe. Nawet w ciepłe południe, w pełnym słońcu.


Nie zawsze tak jest. W zeszłym roku, na długi weekend czerwcowy (czerwcówkę na początku miesiąca), również pojechaliśmy na Podlaski. Po przekroczeniu Bugu uderzyła nas różnica temperatur (wyraźnie odczuwalna in plus), a krajobraz zrobił się dosłownie zielony, wręcz kolorowy, w porównaniu do zachodniej i południowej części kraju. Czerwcówka była upalna. Ponieważ maj na południu był chłodny i przeważnie pochmurny, to na Podlasiu, a zwłaszcza na Suwalszczyźnie natura poszła do przodu o wiele szybciej. Taki paradoks.


płot Podlaski wiosna majówka domek
Już zielono na Podlaskach 12, a to dopiero początek.

W tym roku po majówce, po naszym powrocie na południe wegetacja już w pełni. Pszczoły pracują pełną parą, wszystko kwitnie, ogród zarośnięty. Natura ma na Śląsku niemal industrialne tempo. Nie było nas raptem parę ciepłych, słonecznych dni. Nie zostały one zmarnowane. Tymczasem tu, na Sejneńszczyźnie, jest postęp w wegetacji - ale wszystko w swoim tempie, w swoim czasie.


Drzewka owocowe, jabłonie, wiśnie - widać, że przezimowały, budzą się, są listki, wszystko OK. Ale klony, brzozy - jeszcze słabo. Gdyby nie sosny i świerki, las miałby raczej jesienny wygląd. Natomiast pola i łąki - soczysta zieleń.


Majówka na Suwalszczyźnie i w okolicach Sejn


To doskonały czas na spacery, można rozpalić ognisko. Dla miłośników dwóch kółek też coś się znajdzie - i to nie mało. W Sejnach regularnie spotykamy kilku- bądź kilkunastoosobowe ekipy, profesjonalnie wyposażone, pewnie mają zaplanowane trasy i dobrze wiedzą, czego chcą. Tak było i w tym roku. W Puszczy Augustowskiej szlaków rowerowych mnóstwo, urlopu nie starczy, żeby zjeździć. Podobnie w okolicach Wigier. Między Augustowem a Suwałkami prowadzi Green Velo.


Czy jest zimno? Nie, jest normalnie, naturalnie, czasem dziko i surowo. Owszem, noce są czasami zimne, zwłaszcza jeszcze teraz, gdy temperatura w całym kraju początkowo nie rozpieszczała. Ale to normalne, gdy pojedziemy w góry, to też trzeba się przygotować. To samo i tutaj. To nieprawda, że jak przyjadę na Suwałki i okolice poza lipcem to będę marznął! Tak przecież nie jest nawet w Norwegii. Ale warto być przygotowanym, żeby mieć komfort termiczny - jak mawiał meteorolog Henryk Piwkowski: żyjemy w umiarkowanym klimacie o nieumiarkowanych wahaniach.


kuchnia piec Podlaski ogrzewanie ciepło
Przyjemne ciepło i inne wrażenia jak przy kominku

Dom na Podlaskach 12 jest przygotowany na noclegi poza sezonem. Taka tradycyjna węglowa kuchnia - nowoczesna, ale w stylu retro - zupełnie wystarczy, żeby ogrzać trzy pomieszczenia do temperatury powyżej 20 stopni. Jeśli wieczór chłodny, a nie chcemy rozpalać ogniska, można posiedzieć przy piecu. Wrażenia gwarantowane! A kiedy nie chce mi się rąbać drewna i palić w piecu, zabieram śpiwór. W lipcu i sierpniu nie ma takiej potrzeby.

Recent Posts

See All

Spływ kajakowy na Suwalszczyźnie

Suwalszczyzna znajduje się w północno-wschodniej Polsce i oferuje idealne połączenie agroturystyki, eksploracji przyrody i aktywności.

bottom of page